Świadectwa po rekolekcjach o Eucharystii 24-26.08.2017

Gdy tylko dowiedziałam się, że latem odbędą się rekolekcje o Eucharystii, od razu wiedziałam, że muszę wziąć w nich udział. Czułam, że moje przeżywanie Mszy Świętej dalekie jest od ideału. Chciałam dowiedzieć się jak najwięcej o Eucharystii, o tym, co naprawdę dzieje się podczas Eucharystii.

I rzeczywiście to, czego się dowiedziałam podczas rekolekcji, pozwoliło mi na nowo odkryć Mszę Świętą.

Podczas Eucharystii przychodzi do nas sam Bóg Wszechmogący, Stwórca Wszechświata, Ten, od którego wszystko zależy. Przychodzi cicho i pokornie, i pozwala nam przyjąć Siebie w Komunii Świętej. A my, pochłonięci codziennymi sprawami, obowiązkami, z głowami zaprzątanymi różnymi myślami, zupełnie nie zdajemy sobie sprawy z tego, w jak wielkim wydarzeniu uczestniczymy.

Podczas Eucharystii dzieją się największe cuda.

Bardzo dziękuję Jezusowi, że zaprosił mnie na te rekolekcje. Dzięki nim teraz będąc na Mszy Świętej chłonę każde słowo, razem z aniołami, archaniołami i wszystkimi świętymi wyśpiewuję Bogu chwałę. Już nie idę na Mszę Świętą „z obowiązku”. Cieszę się na spotkanie z Żywym Bogiem w liturgii i Komunii Świętej.

Dziękuję Ci Boże za ten wielki dar, którego nie jestem godna. Dziękuję za rekolekcje, które „otworzyły mi oczy”.


 

 

24-26 sierpnia brałam udział w rekolekcjach o Eucharystii. Na początku ksiądz powiedział że chciałby aby udział w tych rekolekcjach sprawił że zaczniemy codziennie przychodzić na Mszę Świętą, pomyślałam wtedy patrząc na osoby biorące udział w rekolekcjach że większość właśnie tak robi. Ja też od wielu lat staram się być w każdym dniu  na Mszy Świętej, gdyż potrzebuję spotkania z Jezusem Eucharystycznym, dzień bez Mszy Św. byłby niepełny. Zawsze otrzymuję pokój, siły do życia i działania ale… Zawsze jest jakieś ale, od jakiegoś czasu moje uczestnictwo we Mszy Św. stało się często walką z wszelkimi rozproszeniami i dolegliwościami ciała. Oddalił się gdzieś zachwyt, odkrywanie od nowa każdego słowa wypowiedzianego przez kapłana. Bardzo pragnęłam znowu zakochać się w Jezusie Eucharystycznym i tak się stało.

Ksiądz mówił o rzeczach które znałam, jednak  potrzebowałam je na nowo usłyszeć i to każde słowo. Mówił o dwóch przestrzeniach, przestrzeni świątyni i przestrzeni wiary. Zatraciłam świadomość że przekraczając próg świątyni wkraczam w miejsce święte, koniec z rozmowami, z załatwianiem jakichś spraw bo już jestem w innej przestrzeni. Wszystko co znajduje się w kościele powinno być jak najpiękniejsze (szaty kapłana, świece, obrusy, kwiaty) aby móc tym oddać cześć i chwałę Bogu. Tak jak piękna świątynia, ma być piękne moje serce, bo Bóg chce mieszkać nie tylko w tej świątyni z kamienia ale w świątyni mojego serca i chociaż miałam tego świadomość dobrze było to usłyszeć.

Czynne uczestnictwo we Mszy Świętej, wydawało mi się że wszystko jest ze mną OK.  Zrozumiałam jednak że wszystko zaczęłam robić automatycznie i powierzchownie,  zapomniałam z Kim przychodzę się spotkać i co dokonuje się w czasie Mszy Świętej.

Niby proste ale jednak  ważne gesty, świadome przyklęknięcie w świątyni (bo wiem przed Kim to robię), złożenie rąk z szacunku przed Kim jestem. Pan Jezus stał się bratem, przyjacielem jednak On jest zawsze przede wszystkim Bogiem i właściwa postawa zaczęła mi o tym przypominać. Na rekolekcjach przed i po  Mszy Świętej ksiądz odczytywał  modlitwę, była to modlitwa przed i po komunii. Zaczęłam tak się modlić i zauważyłam że modlitwa ta pomaga mi lepiej przeżyć Mszę Świętą.  Po rekolekcjach znikły moje rozproszenia i różne dolegliwości i mogę znowu w każdym słowie wypowiedzianym przez kapłana odkrywać miłość Boga i cieszyć się że mogę przyjąć Boga do serca w kawałku chleba. Boga, który rządzi całym światem i wszystkim stworzeniem, a jednak jest tak pokorny że dla nas ukrył się pod postacią białej hostii. Chwała Tobie Panie, Cześć i Uwielbienie. Amen.

Danka L.


Bardzo dotykał mnie Pan Jezus podczas medytacji Pisma Świętego.  Na pierwszej medytacji zrozumiałam, że Pan Jezus bardzo mnie kocha i pokazał mi prawdę o tym, że ja bardzo kocham moich najbliższych i dlatego zamiast skupiać się na prowadzeniu Pana Jezusa,  cały czas skupiam się na moich najbliższych,  Co przeszkadza mi w słuchaniu Pana.  Zrozumiałam, że Pan Jezus też ich kocha  i mogę ich zostawić Jego opiece,  bo nimi Pan też się zajmuje.

Na medytacji w sobotę gdy zostały odczytane słowa z zwiastowania “ Błogosławiona jesteś,  łaski pełna,  Pan z Tobą”  poczułam w sercu,  że są to słowa do mnie i na moment wkradło się też w moje serce wahanie,  czy to do mnie?  Czy ja mogę się porównywać z Maryją?  Natychmiast ks.Wojtek rozważając te słowa, powiedział,  że słowa które są do nas zaraz czujemy w swoim sercu i wiemy że są one do nas. Popłynęły łzy wzruszenia i szczęścia.

Pięknie też przeżyłam mszę świętą w sobotę. Po tych wszystkich przygotowaniach podczas śpiewu chorału czułam się jakby lżejsza.

Chwała Panu.

Komentarze są wyłączone.